Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Jak czaruje alkoholik

     ROZMOWA Z JANEM LEWANDOWSKIM - PSYCHOLOGIEM, TRZEŹWIEJĄCYM ALKOHOLIKIEM, KTÓRY POMAGA OSOBOM UZALEŻNIONYM POKONAĆ NAŁÓG

     W jaki sposób przychodzący do Pana alkoholicy próbują usprawiedliwić swoje picie?

     Powodów zawsze mają dużo. W mojej praktyce takim najdziwniejszym przypadkiem był mężczyzna, który przyszedł dwa lata temu i powiedział, że pije przez komunistów. Ja mu odpowiedziałem, że przecież komunistów już dawno w Polsce nie ma... Alkoholicy mówią generalnie tak: piję przez żonę - bo jest głupia, niedobra, bo nie dba. To jest główny punkt. Potem piją przez dzieci, bo nie uczą się i w ogóle nie takie miały być. I sztandarowa sprawa - piją przez teściową czy teściów, dalej przez pracę, układ polityczny; powodem może być również beznadzieja. Czasem wspominają też, że nie radzą sobie z emocjami, duszą w sobie złość, nie potrafią powiedzieć, o co im tak naprawdę chodzi, nie potrafią upomnieć się o swoje. Ale o tym mówią najmniej. Generalnie wszystkie sprawy określają w ten sposób - piję, bo jestem nerwowy; piję, bo wkurzają mnie ludzie. Ale za tym kryje się prawda, że to oni nie potrafią sobie relacji z ludźmi ułożyć. Kiedyś przyszedł człowiek do leczenia i mówi: Panie, ja nie mówię, że nie piję, ale ja jestem nerwowy i trzeba mnie leczyć z nerwów. Ja mówię - dobrze pan trafił, bo nasz oddział odwykowy to jest dobra klinika nerwów. I on się strasznie oburzył... Bo ja wiem, co za tym stoi - gdyby nie pił, to by nie miał tych nerwów. Przeprowadzałem kiedyś rozmowę z jednym wykształconym człowiekiem. Kiedy po dwóch godzinach zorientował się, że nie posunął się ani o krok, zapytał mnie skąd te problemy tak dobrze znam. A ja mówię: Panie, bo ja sam jestem alkoholikiem. A on na to: to mógł pan wcześniej powiedzieć, to nie kłamałbym tyle. Ale to nie jest problem, że ludzie piją z jakiegoś tam powodu.

     A w czym tkwi problem?

     W lęku. Boją się przyznać do tego, że alkohol pomaga im przejść przez życie, że pomaga im przetrwać jakieś trudne sytuacje. I ponieważ nie wyobrażają sobie bez niego życia, w związku z tym będą wymyślać różne powody, nawet niestworzone, żeby to picie uwiarygodnić. Ale to są powody, na które tylko oni sami się nabierają, bo ktoś kto żyje z alkoholikiem i ma go blisko może się nabrać raz, drugi, ale nie dziesiąty, nie piętnasty. Zajmowanie się powodami, przez które oni piją, nie prowadzi do niczego, bo to jest rzecz, którą się w terapii zapisuje tylko na początku jako coś, co będzie pomocne później. Tak naprawdę on pije, bo się czegoś boi. Choroba alkoholowa maskuje główne problemy człowieka i dopiero jak człowiek przestaje pić, to mamy do czynienia z jego prawdziwą naturą. Jest takie powiedzenie, że jeżeli miało się do czynienia z pijanym wariatem, to po zaprzestaniu picia mamy do czynienia z wariatem. Ja myślę, że ci, którzy szukają powodów do picia, mają mniejsze szansę na podjęcie leczenia, ponieważ utwierdzają się w przekonaniu, że jakaś tam przyczyna istnieje.

     Co pomaga alkoholikowi kłamać?

     Pomaga mu taki system psychologiczny, który nazywa się iluzja i zaprzeczenie. Jest to system obronny, który jakby montuje się w umyśle, tworząc pokrętną logikę zachowań i czynów. System jest dosyć ciekawy, bo pozwala osobie uzależnionej na picie mające zawsze jakieś uzasadnienie. Alkoholicy wierzą" w to, co mówią, a mówią nieprawdę.

     Po co?

     Alkoholik tworzy pewien świat iluzji, do którego chce wciągnąć ludzi ze swojego otoczenia. On chce pić tak, żeby nie ponosić tego konsekwencji. To jest jego największe marzenie. Oni wymienią dziesiątki różnych powodów, my nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co oni jeszcze wymyślą. Oczywiście, to nie są powody do picia, bo takie powody mają wszyscy ludzie, ale nie wszyscy piją. Wszyscy sobie jakoś radzą, oni sobie z tym nie radzą. Warto o tym pamiętać, żeby nie dać się nabierać, bo alkoholik ma tylko jeden powód do picia - to, że jest alkoholikiem. I żadnego innego powodu nie ma. A czarować potrafi! A dlaczego alkoholik przekonuje swoich bliskich? Dlatego, że on wierzy w to, co mówi. Jego system iluzji jest tak rozdmuchany, że on wierzy w to, co wymyślił.

     Obserwuje Pan osoby najbliższe alkoholikom. Jak one się zachowują?

     Wśród kobiet istnieje taka teoria, że mąż, syn by nie pił, gdyby nie koledzy, gdyby nie towarzystwo. Nie piłby, gdyby nie miał słabego charakteru. W ten sposób bliscy usprawiedliwiają picie. Kobiety mają też takie dziwne patenty, np. mówią tak - jak się ożeni, to się odmieni albo - odmieni się jak przyjdzie dziecko na świat. I co się okazuje? - ożenił się i się nie odmienił, pije dalej. Alkoholizmu nie należy leczyć domowymi sposobami. Jest to za poważna sprawa. Do mnie np. przychodzą młode 15, 16-letnie dziewczyny, które mają chłopaków narkomanów. I mają taką ideę, żeby im pomóc. Ja im zawsze odpowiadam - jeżeli chcecie naprawdę komuś pomóc, to przynieście babci węgiel z piwnicy. I to będzie pomoc, a ich zostawcie w spokoju, bo was wkręcą w ten swój głupi świat. I potem one wracają po 5 czy 10 latach z dzieckiem na ręku, są kłębkiem nerwów, bo wydawało im się, że go odmienia.

     Za to, kiedy przychodzą do Pana, to pewnie przeżywają rozczarowanie?

     Mnie w pracy z osobami uzależnionymi oprócz wiedzy pomaga moje własne doświadczenie. Bo jestem osobą uzależnioną, nie piję wiele lat. Chodzę na mityngi, słyszę, co mówią różni ludzie i jestem ostatnim człowiekiem, który by się na ich opowieści nabrał. I to co ja mogę zrobić, to odwrotność tego, czego się uczy lekarzy. Lekarza uczy się przede wszystkim nie szkodzić, a ja mam przede wszystkim zaszkodzić - popsuć alkoholikowi komfort picia. I po pierwszej rozmowie ze mną on już ma humor popsuty, ten człowiek już nie napije się z uśmiechem na ustach, bo wie, że trafił na kogoś, kogo nie oszukał. Powiedzmy wyraźnie, ja nie mam wpływu na to, czy on będzie pił, czy nie, bo ja nie jestem Panem Bogiem. Natomiast w rozmowie on czuje mój opór i argumentację, której nie jest w stanie odrzucić.

     A kiedy spotyka Pan po latach swoich pacjentów, to oni śmieją się z tych sytuacji?

     Alkoholik jest bardzo czujny na swoim punkcie. Dlatego oznaką zdrowienia jest jego dystans do samego siebie. Jeśli potrafi śmiać się z siebie, to znaczy, że zdrowieje. I wtedy jego stosunek do tego, co mówił jest zupełnie odmienny i on o tym opowiada.


Jan Lewandowski
terapeuta uzależnień


psycholog, politolog, kierownik oddziału
odwykowego w Gryficach (woj. zachodniopomorskie),
od 16 lat trzeźwiejqcy alkoholik; żonaty,
ojciec dwóch córek.





Betania - droga nadziei. Nie tylko dla uzależnionych Betania - droga nadziei. Nie tylko dla uzależnionych
Ewa Nocoń
Historie przedstawione w tej książce są zapisem wyznań osób zmagających się z chorobą uzależnienia. Łączy je wiele, ale głównie to, że ich opowieść dociera do nas z "Betanii" – Ośrodka Rehabilitacyjno-Readaptacyjnego dla Osób Uzależnionych w Mstowie k. Częstochowy... » zobacz więcej


      



Wasze komentarze:
 aga: 29.06.2014, 19:01
 dziewczyny, co Wy piszecie... ja mam 27 lat, od 3 lat chłopaka alkoholika, był już moim narzeczonym, śłub zaplanowany... ale alkohol nie pozwolił. alkohol na nic nie pozwala. Wywaliłam go z domu, poleciał do Szkocji na 3 m-ce (wrócił - nie wiadomo co się tam stało, pewnie chlanie, mi mówił że mnie kocha do mnie i dla mnie) . Zapisałam go na terapie, najtańszą bezpłatną w nieciekawej dzilnicy, wytrzymał 2 tygodnie. Póżniej zaczął pić. Poniżać mnie, nie zwracać na mnie uwagi, liczył się tylko alkohol. Chociaż tyle dla niego robiłam... Załatwiłam pracę - zapił. Matka go chyba gdzieś wywiozła. Nienawidze alkoholików...a dookoła mnie sami
 iwona: 16.06.2014, 19:09
 ostatni moj post 27.09.2013r.pisalam ze go rzuciłam.ale po raz kolejny jednak dałam szanse i na darmo.nie poprawil zie chodz obiecywal.nadal było to samo pil mc,nie pil mc,2 mce nie pil,2 mce pił.Kobiety nie dajcie się oszukiwać i nie wierzcie.on by chciał ale organizm się upomni o swoje.slaby człowieczek który zmarnowl mi 3n lata.
 Becia 8.06.2014: 08.06.2014, 01:04
 mam męża alkocholika co mam robić
 katarzyna 34l.: 21.05.2014, 20:26
 Najgorsze w alkoholiżmie są kłamstwa alkoholika, płaczące dzieci i te straszne długi.
 KOBIETA 51: 05.05.2014, 21:15
 Moi kochani, dość rozpaczy i zamętu w głowach. Normalny zdrowo myślący człowiek( kobieta też człowiek) uwalnia się od alkoholika. Co to oznacza, albo go wyrzuca albo sama odchodzi i kieruje swe kroki w stronę DDA. NIE MA INNEGO WYJŚCIA!!!! Na nic płacze i lamenty Im szybciej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie i dzieci. Ja to wiem bo 20 lat temu wykopałam kolesia. Dzisiaj choć sama, ale nie samotna wszystkim tego życzę :)
 Alka: 27.04.2014, 22:21
 Maz alkoholik swiadom swojej choroby. Chodzi na mityngi, terapie do osrodka, ma opiekuna ale i tak po kilku m-cach zaczyna pic. Jedyne co nas ratuje przed jego alkoholem to zaszycie go. Mamy na rok spokoj a po roku znowu walka o kolejne zaszycie bo bez tego nie daje rady. Juz nie staram sie go wspierac bo po tylu jego upadkach stracilam wiare. Walcze tylko o to by na czas sie zaszyl. Juz powoli dojrzewa we mnie mysl ze trzeba uciekac bo szkoda zycia na takie meczarnie.
 ewa: 23.04.2014, 12:51
 Czekam z niecierpliwością, jeśli Bóg da oczywiście dożyć chwili że zostawię za sobą cały ten przeklęty świat z alkoholikiem. Zamknę za sobą wszystkie drzwi tak szczelnie, że nie usłyszę więcej jego nawet najżałośniejszego skomlenia. On nigdy nie słyszał mojego. Samolubny, egoistyczny alkoholik ze wszystkimi tego konsekwencjami. Jeszcze teraz nie mogę, jeszcze trochę. Boże, dałeś mi tylko jedno życie więc daj siłę wytrzymać jeszcze chwilę.
 Zuzanna: 20.04.2014, 22:11
  jestem po czterdziestce,dawno nie mieszkam tam gdzie alkohol był najważniejszy,mam odchowane dzieci,męża i niby wszystko jest ok. niestety nadal jestem jakaś poraniona i cierpiąca,nieustannie boję się czegoś i czegoś szukam jak niespokojny duch,mam depresję ,leczę się,szukałam pomocy u psychologów ale z marnym skutkiem -trudno ludziom ufać nawet sobie a życie wtedy boli,szukam siły i sensu życia w rodzinie,dzieciach by nauczyć i dzieci i siebie że w życiu problemy są zawsze tylko trzeba wyciągać jakąś mądrość z nich,ze po coś one są,trzeba je zaakceptować a potem zastanowić się nad tym czego to mnie nauczyło.[nie da się cofnąć czasu ,ciężko zagoić rany ;żal mi zapłakanych ,nieufnych,bitych i poniżanych zaniedbanych dzieci i żon-życie z alkoholikiem to życie w klatce w okropnych warunkach z otwartymi drzwiczkami z których się nie korzysta....]
 ja4: 19.04.2014, 08:14
 witam. Ja uważam, że on pije, codziennie piwo jedno to za mało, dwa też więc trzy to akurat ale nie pół litrowe tylko tę duże. Ale piwo to nie wódka...mówi. W weekend ciąg dalszy, piwo to już tradycja a wódka jest super. Oczywiście pije bo praca, bo mamą, bo źle się czuje, bo okazja, bo kumpel którego dawno nie widział....zawsze, jest powód a ja się czepiam. Bo mam zakuty mózg, jestem popieprzona, wymyślam. Ot to że mnie poniża, szarpie, dokucza .... to nie on, bo przecież on nie pamięta. A czy, jest alkoholikiem...nie jego mniemaniu absolutnie...Chce mieć normalne spokojne życie, miłe święta, iść gdzieś na zaś zabawę, odwiedzić rodzinę...ale za, każdym razem boję się, że będzie pijany i agresywny, dlatego siedzę w domu. Nie wiem jak to zmienić, mam już dość...nawet nie, mam przed kim się wygadać bo czy się tu chwalić. Koleżanek brak a mamy, martwić nie będę. Trzymajcie za, mnie kciuki...jak ja nie lubię świąt :-(, c
 BEATA: 13.04.2014, 10:29
 jestem 23 lata po slubie i przezylam zdrade meza alkoholika ktory pije od 23 lat mam dosyc i chce odejsc tylko nie mam gdzie i to jest problem ciagle obiecuje poprawe a na drugi dzien pijany.zdradzal mnie przez 10 miesiecy z siksa o 19 lat młodsza od niego i to z moja kolezanka zenada.modle sie czasem zeby go szlak trafił
 Becia: 23.03.2014, 14:46
 Witam wszystkich serdecznie.Od tygodnia nie mieszkam z mężem alkoholikiem.Smutne zrobiłam to głównie dla 15letniej córki.Nie wiem gdzie w tym wszystkim jestem ja.Córka sprawia duże problemy wychowawcze,liczyłam na to że w nowym mieszkaniu sie z nią dogadam ale ona mnie nadal oszukuje.Widzę jak z pięknej dziewczyny stała się zaniedbaną nastolatką.Moje współuzależnienie dotyczy męża i córki.Sama jestem DDA.Obecnie czytam książkę koniec współuzależnienia.Bardzo cierpię,chwilowo nie kontaktuję się z nikim.Męża kocham mimo jego choroby trudno mi udźwignąć ten ciężar mogę zaufać jedynie Sile wyższej.Życzę siłyi ,nadziei pogody ducha i wiary że wszystko się ułoży.
 Iwona: 22.03.2014, 22:25
 Tytuł wręcz idealny. jak czaruje alkoholik.Historia wielce skrócona. Po 26 latach popijania, po raz drugi mąż jest na terapii, którą zaczął rok temu. W tym czasie było już wiele upadków, rozmów,stanowczości,wsparcia, gróźb o odejściu etc. z mojej strony. Jest o niebo lepiej jak było,jednak ... Pije średnio co 3 tygodnie jak jestem w delegacji. I kłamie, i kłamie, i kłamie. I czaruje też. Wczoraj dowiedziałam się, że spadł z krzesła szorując łazienkę. Ucho rozbite, śmiem twierdzić, że nawet żebro pęknięte, nie umie się biedny ruszać, wstać, położyć. Ledwo dyszy. Taki biedny. Nawet smarowałam mu wczoraj plecy maściami, bo tak się starał mi pomóc. I dzisiaj woła mnie sąsiadka koleżanka i mówi, że tak się w czwartek bała, że coś mu się stało, i czy wszystko w porządku. I że dobrze, że sąsiedzi go z dołu zdołali przywlec go pod drzwi naszego mieszkania, bo ona sama nie dałaby rady. A ja taka głupia i naiwna. Rzygać mi się chce i nie chcę już być wsparciem leczącego się alkoholika.
 Bogna: 14.03.2014, 14:31
 sama jestem alkoholiczka i wiem co to znaczy i bardzo żal mi swojej rodziny choć nigdy nie zrobiłam awantury czy coś w tym rodzaju. Mam 57 lat mam męża októry ma 65 lat jest od 5 lat na emeryturze ja ciągle pracuje, dzici mają swoje zycie (niby) bo od kąd mój mąż jest na emeryturze wszystkiego się czepia . Trudfno zrozumieć ale ja już na trzeźwo nie potrafię znieść jego uwag, żer za tłusto gotuje, że źler włożyłam naczynia do zmywarki, że za dużo spuszczam wody w sedesie oj trudno wszystko wyliczyć i mało tego jak chcę się bronić to stwierdza, że jestem ograniczona , nie rozumię, nie potrafię itd. Zaczełasm pić drinki pomagają mi przetrwać z mężem ,, zgadzam się z wszystkim co mówi ale ja się boje ,,, jestem już alkoholiczką i nie ważne dlaczego, przez kogo ważne dla mojego zdrowia jestem pijaczką która idzie zpracy do domu kupuje drinka , wypija i dopiero wchodzi do tego niby cudownego domu.Jak zmienić życie po wnet 40 latach małżeństwa, gdzie się udać skoro rodzice nie żyją ,, pewnie przyjdzie dzień , że się spije na śmierć. Nałkowska" ludzie, ludziom zgotowali ten los"" Kochany człowiek pozbawił mnie sensu życia.
 naiwna: 10.03.2014, 14:52
 witam.Jestem 24 lata po ślubie.Parę razy chciałam odejść od męża alkoholika,ale on zawsze mnie prosił abym została błagał że się zmieni albo wręcz zaprzeczał temu co mówię.I tak odchodziłam i wracałam.Na początku nie chciałam aby moj syn wychowywał się bez ojca.Ja jestem naiwną romantyczką.Potrafię cieszyć się z pięknej słonecznej pogody i cały czas mówię,że życie jest piękne.Tak też mówiłam,aż tu nagle syn, który miał wtedy 14 lat przypomniał mi częste awantury,bicie,upokorzenia,wyzywania,ciągnięcie za włosy i ogólne chamstwo ze strony męża.Rozpłakałam się i tak minął dzień.Ja mam taki problem,że mąż nie pozwoli mi odejść i mimo wszelkich starań zawsze mnie odnajdzie i będzie się wybielał.Twierdzi że jestem jego życiem i że tylko ze mną chce być.Ostatnio dość często chce się powiesić i dalej naiwna żonka dla świętego spokoju przy nim jest.Ale nie mam już sił,wiem że on jest dwulicowym draniem,który mnie wykończy psychicznie.W pracy jest uwielbiany i nikt nie wie jakim jest potworem dla mnie.Ma bardzo dużo kolegów,koleżanki, a ja???nie mam żadnej koleżanki,przyjaciółki,bo zawsze mi taką oborę zrobił jak kogoś zaprosiłam,że po prostu było mi wstyd,że z takim człowiekiem dzielę swój los.Każdy mnie uważa za dziwną kobietę bo nigdzie nie chodzę, nikogo nie zapraszam z nikim się nie kontaktuję.Odludek.I jak z tym żyć, kiedy już nie mam sił???
 naiwna: 02.03.2014, 21:01
 " nizbyt głupia jestes moim odbiciem, opowiedziałas moja historie. Jak można tyle wytrzymac? Dla dzieci człowiek jest wiele poswiecic... Trzymam za Ciebie kciuki, życze Ci aby wszystko ułożyło sie po Twojej mysli i żebys wreszcie była szczesliwa. Pzd.
 Janek : 28.02.2014, 22:36
 Nie zgodzę sie z ani jednym słowem w tym artykule. Proszę o kontakt jan.witek.jw@gmail.com
 Przemek: 25.02.2014, 21:37
 Nie wiem co robić. Jesteśmy małżeństwem od 9 lat, różnie bywało między nami. Około 5 lat temu postanowiliśmy naprawić nasze małżeństwo. Kupiliśmy mieszkanie gdyż nie chciałem mieszkać u teściów, zaczęliśmy starać się o dziecko. Los tak chciał że dwukrotnie straciliśmy dziecko, bardzo ciężko to przeżyliśmy ale też bardzo nas to zbliżyli. Dziś mamy synka który ma już dwa lata, kredyt w CHF z rata sięgającą ponad średniej krajowej. Żona pracuje blisko domu ją zawsze dalej w większym mieście by zarobić godziwsze pieniądze. Nie mieliśmy łatwo w życiu i nadal łatwo nie jest. Od pewnego czasu moja żona zaczęła być bardzo drażliwa. Ciągle pretensji, słabe samopoczucie, ciągle niezadowolenie, generalnie świat w czarnych barwach. Dotego częste awantury z zucaniem rzeczy, trzaskaniem szafkami, wulgaryzmami. Nie napisałem ze moja żona bardzo lubi wino, niestety nie jest to już picie okazjonalnie, nie jest to łamią czy też dwie do obiadu. W dniu dzisiejszym szukałem w google informacji na temat alkoholizmu, zrobiłem to bo po raz kolejny w szafce znalazłem pustą butelkę po winie, która notabene żona kupiła dziś w sklepie i przed moim powrotem całą wypija, czyli w około godzinę. Do tego od pewnego czasu w lodówce zaczął pojawiać się tonic. Gdy żona po wielkiej awanturze o wszystko poszła kąpać syna sprawdziłem szklanki w zalewie a wśród nich znalazłem szklankę z tonikiem i dzinem.
 niezbytgłupia: 21.02.2014, 22:16
 Ja przez pierwsze 10 lat nie wiedziałam ,ze to wlaśnie TO. Mój mąz pracował, zarabiał niezłe pieniądze, gotował niedzielne obiad, chodziliśmy na spacery itd. Wkurzało mnię jednak to, ze za każdym razem, gdy poszliśmy z wizyta albo na jakąs imprezę on się upijał. Gdy zaczęłam mu zwracać uwage, żeby się pilnował, to sie obrazał, a po wypiciu alkoholu najpierw mnie przepraszał-godzinami-potem, gdy juz nie chcialam słuchać wrzeszczał. Na drugi dzień nigdy nie pamiętał. Zaczęłam unikać sytuacji gdy jest okazja do picia alkocholu, zrezygnowałam z pijących znajomych, prosiłam rodzeństwo męża o ograniczenie podawania alkoholu-wyśmiali mnię, chociaż siostra i szwagier są lekarzami ,a bratowa jest psychologiem dziecięcym. Mniej wiecej po 10 latach zauwazylam, ze mąz pije "ciągami" - po dużej drace, gdy go spakowałam potrafił nie pic 2 lata ani kropli. Pojechalismy na pogrzeb do jego rodziny i tam była stypa..Za kilka dni męza imieniny, potem święta. Potem nastąpiło szukanie okazji. Szczęściem on codziennie jeżdzi samochodem i bardzo solidnie zawsze wywiązywał się z pracy, wiec w tygodniu pił tylko piwo wieczorem, ale wekendy były koszmarne! Nikt nie chciał mnie wesprzec,więc go wyrzuciłam z domu. Za dwa dni zjawił sie z wszytym esperalem i prosbą, żebym dała mu szansę. Dzieci małe,ja bez nikogo bliskiego..Zgodziłam sie. Po 10 miesiacach sam ponowił esperal. spędzilismy trzeźwe 4 lata. Brat poprosił o pomoc w remoncie-pojechał i po powrocie znowu ciąg! Znowu go wyrzuciłam, ale syna potrącił samochód, znalazł sie w szpitalu, dwie operacje,zabiegi- zgodziłam się żeby wrócił. Znowu prawie 4 lata nie pił wcale. Potem piwo, potem dwa piwa , trzy piwa- tylko w wekend.Potem jedno piwo przeed snem, dwa piw przed snem- nie wiedziałam, bo chodziłam po południu do pracy. Kiedyś przyszłam wczesniej bo się źle poczułam i zobaczyłam, ze on jest "ap", a starszy syn zajmuje się mlodszym. Zrobiłam drakę- to wymyslił, ze mam kochanka bo odbieram sms w nocy, ludzie mu mówią ..i pobiegł do mojego kolegi powiedział zonie, że ja jestem kochanka jej m,eza. Potem poszedł wszyć esperal! Nie pije od 3 lat, mieszkamy razem- bo gdzie mam wyjśc z mieszkania , które mam po rodzicach? Noi okazało się, ze ma raka prostaty-właśnie miał operację. To teraz ja go mam wspierać! Bo przecież nie pił ciągle, pracował, łożył na rodzinę, to mam obowiazek! I powiem Wam najgorsze jest, że chodzi już dwa lata do AA na spotkania i nadal nie wie jaką krzywdę mi wyrządzał pozbawiając mnię swojej uwagi, współpracy, wsparcia, uznania, docenienia, bliskości i sexu, oobrażając mnie , lekceważąc moje potrzeby i manipulując dziećmi. Teraz on chce rozmawiać itd. Tylko ja już mam swój świat i nie chcę go w tym swiecie. Oczywiście, to ja jestem niedobra, bo nie poswiecam mu czasu, gdy on "może umrzeć" i nie wspieram go w trudach nie picia. Syn powiedział- ojciec,każdy z nas moze umrzeć- szkoda, że wiesz to dopiero teraz.
 Lukasz: 19.02.2014, 06:15
 Niektóre kobiety to jednak kompletne, patentowane idiotki. Odrzucają mężczyzn, a kochają alkoholików i trzymają się ich po 30 lat!!. Tu jedna nawet mówi, że to co, że pije, a ona go kocha i tak ślub weźmie i pójdzie na dno razem z nim. Czy wy jesteście kopnięte?
 Flora aaaaaaa: 09.02.2014, 18:12
 Jestem z facetem od dwóch lat. Co jakis czas pije ale standardowo ma jakies denne wymowki. Potrafi ledwo stac na nogach a i tak wpiera ze nic nie pil. Potrafił chowac puszki butelki do kosza na pranie za kuchenke do szafy wyrzucac za okna byl na tyle beszczelny ze pil gdy się odwróciła a potem wrzucal puszke pod auto oczywiście go nie przylapalam ale potem zobaczylam puszke pod autem. Nie dosc to on jezdzi po alkocholu potrafil wyjsc do bagażnika a po chwili jazdy prawie powodowal wypadek. Ale ma też chwile gdzie przestaje pić mniej więcej na 2tygodnie za każdym razem gdy się rozstaniemy twierdzi ze się zmieni bo zrozumiał ze mnie traci. Czy jest mozliwosc ze tym razem naprawde przestanie pić , czy to tylko gadanie i czeka do momentu az będzie dobrze zeby znowu iść się napic?
 
(1) [2] [3] [4] [5]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2014 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej